Rodzina, dzieci, rodzice, wychowanie

Ostatnio na anonimowych wyznaniach przeczytałam wpis, który bardzo mnie poruszył, a że trwa właśnie tydzień wychowania, to chętnie się z Wami tym podzielę.

czasZawsze byłam niegrzecznym dzieckiem. Buntowałam się zawsze, wszędzie i na wszystko na co tylko była okazja, a najbardziej objawiało się to w kłótniach z rodzicami, szczególnie z mamą. Miałam wtedy 16 lat. Jak to nastolatka, byłam „przeciwko” moim rodzicom, nie obchodziło mnie ich zdanie, ciągle powtarzałam, że ich nienawidzę.

Pamiętam ten dzień jak dzisiaj. Była sobota. Jak co tydzień w pobliskim klubie odbywała się kolejna impreza w stylu „upij się i tańcz”. Byłam wielce zafascynowana imprezami, jak to szalone szesnastki. Nie obchodziło mnie nic, oprócz cosobotniego wyspania się, wyjścia ze znajomymi na miasto, a na koniec dnia uszykowanie się i pędzenie z przyjaciółmi na imprezę.
Tego dnia było tak samo. Koło godziny 18.00 dostałam SMSa od przyjaciółki, w którym poinformowała mnie, że cała „ekipa” zbiera się o 20.00 w starym parku na przeciwko klubu, a potem ruszamy na imprezę. Zapaliła mi się lampka, wybiegłam z pokoju i oznajmiłam tacie, że dziś wychodzę na imprezę. Warto wspomnieć, że mój tata w tamtym okresie, miał dość niestabilną pracę i pracował często nocami, tak było i wtedy. Poprosił mnie, żebym dzisiaj została w domu, bo mamę strasznie boli głowa i być może będzie potrzebowała mojej pomocy.

Słysząc to, strasznie się zdenerwowałam, bo pokrzyżowałoby to moje plany. Szłam w zaparte mimo próśb taty. Kłótnia przeciągnęła się do około 20.00, po czym wyszłam z domu trzaskając drzwiami, ze słowami na ustach „Mam to gdzieś, jeszcze nie raz posiedzę sobie z wami w domu, a akurat dzisiaj mam zostać. To tylko głupi ból głowy, żałuję, że mam takich rodziców”. Wyszłam. Celowo zostawiłam telefon w domu, aby uniknąć telefonów taty.

Była godzina 2.30, gdy wszyscy znajomi się rozeszli, więc także i ja postanowiłam wrócić do domu. Otworzyłam drzwi i nagle poczułam, że coś jest nie tak, bo o tej porze rodzice już śpią, a tata siedział w fotelu z zapaloną, małą lampką i głową między rękami. Najpierw weszłam do pokoju, rzecz jasna sprawdzić telefon. Zobaczyłam 16 nieodebranych połączeń od taty i 1 SMSa właśnie od niego o treści „Wróć do domu, proszę…” Wyszłam do taty i spytałam, co się stało. Tata milczał. Zapytałam ponownie. Odpowiedział tylko „Mama nie żyje, miała udar”. Spojrzałam na niego i pierwszy raz zobaczyłam, że płacze.właściwe, nie łatwe

Od tej pory nie mogę sobie tego wybaczyć, że w tamtym momencie nie było mnie przy mamie. Może gdybym była w domu, zadzwoniłabym po pogotowie, a mama by żyła? Żałuję każdego słowa, które wypowiedziałam przeciw rodzicom. Ta sytuacja zmieniła mnie całkowicie. Jedyne czego jestem teraz pewna to to, że każdy powinien być wdzięczny za rodziców, tylko dlatego, że ich ma.

Myślę, że nie muszę komentować tego wyznania, a zarazem świadectwa. Powiem tylko, że nasze życie składa się z bilionów wyborów, albo nawet i tryliardów. Każdego dnia wybieramy co zjeść na śniadanie, w co się ubrać, decydujemy o tym, czy się dziś pouczymy, czy polenimy. Każdy dzień to kolejne wybory i kolejne konsekwencje. A my, czy uwzględniamy w nich tylko swoje dobro, czy myślimy też o innych, o rodzicach, o przyjaciołach? Warto przemyśleć czym się kierujemy wybierając.

A teraz świadectwo Państwa Rdzanków, rodziców:
My  jako rodzice wychowujący trójkę dzieci możemy śmiało powiedzieć, że nasze  trwanie w Krucjacie Wyzwolenia Człowieka bardzo nam pomaga być ludźmi wolnymi. Dawanie świadectwa naszym dzieciom, że można żyć bez alkoholu pomaga nam w przekonaniu naszych dzieci, że życie w trzeźwości jest dobre. Nasze córki widzą, że nie potrzebujemy żadnych używek, aby mieć lepsze samopoczucie, że alkohol jest nam niepotrzebny do lepszej zabawy lub umilania sobie wspólnego spędzania wieczorów. W zamian podejmujemy wspólną modlitwę rodzinną, rozważanie Pisma Świętego, wesołą zabawę, gry czy też czytanie dzieciom. Wszystkim rodzicom, którzy pragną  wychować swoje pociechy na dobrych chrześcijan i obywateli, powinni szczerze zastanowić się nad przystąpieniem do Krucjaty dla dobra samych siebie, a przede wszystkim własnych pociech. Najważniejszy w życiu dzieci jest fundament który dają rodzice.

Reklamy