Bo podobno mieć dla kogoś czas, to kochać…

30Niewiele wiemy o wieczności, może jest dla nas zbyt abstrakcyjna, za to jesteśmy specjalistami od doczesności, czyli niezwykle krótkich wycinków czasu. Gonimy je i nie możemy za nimi nadążyć. Mówimy: Jak ten czas szybko mija! lub Święta, święta i po świętach. Takie odnosimy wrażenie, ale dlaczego? Wydaje się, że czas zawsze biegnie tak samo, jedynie my odbieramy go niejednakowo. W zatrzymaniu i utrwalaniu naszych najlepszych chwil pomaga nam refleksja. Jest ona możliwa wtedy, gdy nie liczymy, ale ważymy czas. Niestety wielką przeszkodą refleksji są medialne gotowce, które okradają nas z czasu. Spotkanie rodzinne, hm… może telewizor? Spotkanie ze znajomymi, hm… może sprawdzę co się dzieje na fejsie? Można by wymieniać i wymieniać wszystkie te sytuacje, w których bezlitośnie multimedia kradną nasz bezcenny dar jakim jest czas.

Przeszłość nie należy już do nas. Możemy w jakiś sposób próbować ją jeszcze ocalić, angażując pamięć. Przyszłość jest niepewna, jeszcze do nas nie należy i choć nie wiadomo, czy będzie należeć, to jednak żyjemy nadzieją i ufnością. Do własnej dyspozycji mamy bezcenne tu i teraz. Nie powinniśmy go lekceważyć.

Wyobraźmy sobie nieco zabawną sytuację. Jedziesz z Radomia do Pionek Zachodnich (nie trudno sobie wyobrazić). Wsiadasz do pociągu. Jest to pociąg pośpieszny, jednak kilka godzin spóźniony. Pakujesz do wagonu, torbę z najlepszymi ubraniami, wersalki, kanapy, pufy, koniecznie telewizor, komputer, specjalistyczne sprzęty, telefon oczywiście w kieszeni. Jedziesz z tym wszystkim, choć to niedorzeczne. Przecież za chwilę trzeba wysiadać. A może i nawet ktoś nagle, niespodziewanie wyciągnie cię z pociągu…10410580_384175265080348_8610659306364394456_n

O co chodzi? A o to, że często idziemy przez życie tak, jakbyśmy nie widzieli przyszłości, a szczególnie horyzontów duchowych. Dzieje się coś przeciwnego, to małe tu i teraz zamydla naszą przyszłość. W Księdze Apokalipsy jest takie zdanie: Ty bowiem mówisz: „Jestem bogaty”, i „wzbogaciłem się”, i „niczego mi nie potrzeba”, a nie wiesz, że to ty jesteś nieszczęsny i godzien litości, i biedny i ślepy, i nagi. Jakie jest na to lekarstwo? Oczywiście MODLITWA, która spala te wszystkie bagaże niepoprawnego bogacza, by dotarł do nieba i nie był tam zupełnie nagi.

Nie wiem jak Ty, ale ja mam problem z modlitwą. Może i ty tak masz, że pacierz trwa około 3 minuty, a może nawet po ciężkim dniu zasypiasz z modlitwą na ustach (swoją drogą, trochę przypał usnąć, gdy się z Kimś rozmawia, co?). Taki pacierz to akt strzelisty, można powiedzieć, że SMS do nieba. Jest to dobra forma porozumiewania się z Bogiem, o ile nie ograniczamy się tylko do niej. Bo ileż można pisać ze sobą SMS? Nie lepiej się spotkać, pogadać dłużej twarzą w twarz, poświęcić nieco więcej czasu, nie tylko Go zagadywać, ale przede wszystkim słuchać? Bardzo dobrą formą modlitwy jest Namiot Spotkania, ksiądz Blachnicki mówił:

Namiot spotkania znaczy to samo, co Namiot Modlitwy. Z kontekstu wynika, że był to najpierw dosłownie namiot, a więc miejsce, ale miejsce oddzielone, wydzielone. Ten namiot znajdował się poza obozem. Obóz – w znaczeniu dosłownym, ale także przenośnym – to miejsce, gdzie toczy się życie. Ludzie pracują, przygotowują pokarm, załatwiają pomiędzy sobą różne sprawy. W obozie jest zwykle zgiełk, ruch. Żeby spotkać się z Bogiem trzeba wyjść z obozu – w sensie dosłownym albo przenośnym, albo raczej trzeba powiedzieć: w sensie i dosłownym, i przenośnym. Trudno się modlić w zgiełku wielu spraw, w zagonieniu, w pośpiechu. Otóż pierwszy warunek modlitwy, prawdziwej modlitwy, to jest wyjście z obozu i pójście do Namiotu Spotkania, czyli do miejsca, gdzie możemy być sam na sam z Bogiem, gdzie nikt nam nie będzie przeszkadzał.

10419483_773496202672235_2704507050069203536_nZbliżają się wakacje, sporo wolnego czasu do wykorzystania. Od ciebie zależy jak go wykorzystasz, czy zrobisz coś, co zawsze chciałbyś/chciałabyś zrobić, czy będziesz leniuchować, twój wybór. Wiedz tylko, że tego czasu nikt ci nie zwróci. Możesz dzięki refleksji zapamiętać go do końca życia lub żałować, że czegoś nie zrobiłeś/aś. Może warto czasami przestać przesuwać fejsbókową tablicę z góry na dół, wyłączyć komputer, wyciszyć telefon, wziąć kieszonkową wersję Pisma Świętego i iść gdzieś nad rzeczkę, na balkon poczytać, pogadać i próbować coś zmienić, zbudować razem z Jezusem. Bo tylko On wie kiedy wysiądziemy z pociągu i tylko On może uczynić nas prawdziwymi bogaczami. 🙂


Wpis na podstawie książki Wolność jest w tobie autorstwa o. Cypriana Moryca OFM.

Polecam 🙂

Reklamy