Z życia x. Blachnickiego cz.II

 

Ostatnia (pierwsza) część pojawiła się już jakiś czas temu, więc wpadliśmy na pomysł, żeby odkurzyć nieco tego kotleta, zanim zaczniemy go w koło odgrzewać (a pisząc o kotlecie mam na myśli serie artykułów o ks.Blasze).

Dzisiejszy wpis poświęcimy zagłębianiu się w genezę idei Franciszka, która przyświecała jego życiu i działalności na Ziemi.
A ksiądz Blachnicki zdecydowanie BYŁ idealistą.
I nie sądzę tak tylko dlatego, że ks. Wodecki w książce „Prorok” pisze to samo. Za ruchem Światło-Życie stoi silna, dojrzała idea chrześcijańskiej wolności, która rozkwitała w umyśle księdza Franciszka zanim zaczął wprowadzać ją w życie. Wracając jednak do pierwszego zdania drugiego akapitu – kiedy romantyczne oddanie się dla większej sprawy zaczęło kiełkować w głowie Blachnickiego? Jak to się działo?

07-a.s.-tarnowskie-gory

W roku 1940 na Górnym Śląsku Blachnicki został aresztowany przez hitlerowskie władze. Była to już trzecie fala aresztowań osób podejrzanych o działalność konspiracyjną. Franciszek przewidział to i zalecił swoim przyjaciołom z organizacji, by Ci uchronili się i wskazali jego jako inicjatora, gdyż on, zgodnie z planem, powinien był przebywać już bezpiecznie poza granicami kraju. Gestapo okazało się jednak sprytniejsze i doskonale znało miejsca pobytu Franciszka. Tak osadzono go w więzieniu w Tarnowskich Górach i poddano przesłuchaniom. Blachnicki za punkt honoru postawił sobie, by nie wydać nikogo, choćby i miał za to przypłacić życiem. Harcerstwo zdecydowanie nie wychowało go na typ oportunisty.
Podejrzani w tarnowskim więzieniu, pomimo napiętej sytuacji (byli przecież podejrzani o działalność konspiracyjną) traktowani byli nadzwyczaj dobrze. Blachnicki bez problemu mógł za pośrednictwem ojca wymieniać książki, które służyły mu zarówno za więzienną lekturę, jak i tajny środek komunikacji (jako harcerski spryciarz znał sztuczkę polegającą na przekazywaniu zaszyfrowanych wiadomości przez nakłuwanie liter w tekście). Samotne dni w celi wypełniał najróżniejszymi ćwiczeniami. Fizycznymi, przypominaniem sobie materiału ze szkoły, medytowaniem nad historią i przyszłością. Sporządził wtedy wiele notatek, które początkowo (z powodu braku odpowiednich przyrządów) zapisywał kawałkiem drewna na ścianach.

Blachnicki będąc wtedy „młodym i gniewnym” czuł potrzebę, by poświęcić się jakiejś wzniosłej idei, której usilnie szukał. Uznawał się za optymistę, jednak twardo stąpał po gruncie i nieobca była mu realna ocena rzeczywistości. Wierzył w obiektywną prawdę, której poszukiwał w swoim życiu podobnie jak i idei. Starał się oczekiwać najgorszego, by szczęśliwy rozwój wypadków wzbudzał w nim radość, a pechowy obrót spraw…… Cóż, „tego oczekiwaliśmy”, prawda? W każdej sytuacji doszukiwał się pozytywnych elementów i był silny psychicznie. Odporny na nieszczęścia, które złamałyby niejednego zmęczonego wojną młodego dorosłego.

By wejść w poglądy młodego Franciszka, który przeżywał swoją ascezę w trakcie przesłuchań najlepiej będzie zacytować „Proroka” ks. Wodeckiego:

Blachnicki szukał sposobu, w jaki mógłby dążyć do realizacji wizji szezęśliwej ludzkości, budowanej na fundamentach dobroci, piękna i miłości. Opisał interesujące go zagadnienia. Znalazły się wśród nich kwestie genezy świata, geografii, gospodarki światowej, sytuacji politycznej Europy, problem światowej dominacji ludzi białych oraz sprzeczności interesów gospodarczych, politycznych, kulturalnych i narodowych panujących w świecie. Chciał przeanalizować światowy układ polityczny, historię powszechną, historię kultury, zapoznać się z dziedzictwem kulturowym poszczególnych narodów oraz z wiodącymi ideologiami politycznymi. Interesował go wpływ jednostek na dzieje ludzkości, nauki ekonomiczne, zagadnienia gospodarcze i społeczne. W kręgu jego zainteresowań znajdowały się również kwestie światopoglądowe. Zaliczył do nich religię katolicką. Chciał poznać historię, dogmaty, zagadnienia etyczne oraz funkcjonowanie Kościoła. Interesował się również religioznawstwem oraz filozofią. Postanowił włożyć jak najwięcej wysiłku, zgłębić te zagadnienia. Pragnął, dzięki wnikliwym studiom, przygotować się do służby mającej na celu szczęście ludzkości. Uważał, że ludzie mogą je osiągnąć realizując powszechną ideę miłości. Najpierw jednak musi ona zostać uznana przez wszystkich za cel, do którego warto zdążać. Dla szerzenia tej idei chciał ponieść największe ofiary. Ważną rolę w urzeczywistnianiu miłości między ludźmi przypisywał ideałom i normom moralnym, które głosi Kościół. Twierdził jednak, że domaga się reform. Uważał, że prawdy wiary powinno podawać się w formie konkretnych ideałów do naśladowania. Za drugi element, który miał pomóc w urzeczywistnieniu idei miłości pomiędzy ludźmi, uznał metodę harcerską, która miała być pomoc wychowywania ludzi, aby potrafili żyć według norm moralnych głoszonych Kościół. Trzeci element określił jako „czynnik walki” skupiający odpowiednią siłę i władzę celem realizowania powyższych idei. Dla wypełnienia tej wizji chciał stworzyć wspólnotę, którą nazwał „zakonem szczęśliwych braci”. Mieliby oni za zadanie pokonywać konflikty i uczyć ludzi życia w pokoju

W więzieniu Franciszek miał również okazję przeczytać „Moją Walkę” Adolfa Hitlera. Miała ona jednak na niego zgoła inny wpływ niż na większość zafascynowanych nazistowskimi Niemcami niepoprawnych politycznie amerykanów, którzy ostatnio lubują się w negowaniu holocaustu. Blachnicki rozpoczął prywatną krucjatę przeciwko ideom pewnego Austriaka, który prawdopodobnie ostatecznie zredefiniował znaczenie swastyki i o ile przedstawiał receptę na zażegnanie wewnętrznych antagonizmów narodu o tyle …. cóż, wszyscy wiemy jak wyglądała polityka narodowościowa i zagraniczna III Rzeszy. Franciszek sprzeciwiał się temu, uznając szczęście ludzi jako ogółu za nadrzędne, nie jako uprzywilejowanej grupy w postaci rasy formułując antytezę „szczęście całej ludzkości najwyższym celem”. Aby to osiągnąć widział narzędzie w chrześcijańskiej moralności i wprowadzaniu jej w relacje międzynarodowe, gdyż to właśnie ją (chrześcijańską moralność) uznał za skarbnice całego dobra, jakie posiada ludzkość.

Tak więc po krótce przedstawiały się młodzieńcze ideały, wtedy jeszcze 19-letniego, Franciszka Blachnickiego. Nie da się ukryć, że pełne one były pobożnych życzeń leżących raczej w sferze cudu niż realnych perspektyw.  Był to jednak grunt, na którym w przyszłości miało wyrosnąć coś większego, a ponieważ Blachnicki podczas pobytu w więzieniu poświęcił wiele czasu na medytacji swojej idei to był to wyjątkowo żyzny grunt.

Reklamy