Z życia x.Blachnickiego cz. 1

 


J
eśli po przeczytaniu tytułu i przetaksowaniu wzrokiem zdjęcia po lewej stronie jedynie zmarszczyłeś(/aś) brwi z mało komfortowym wrażeniem, że chyba ominęła Cię najważniejsza część imprezy to Twoje odczucia są jak najbardziej uzasadnione.

Dlatego, jeżeli jeszcze jakimś cudem nie potrafisz skojarzyć postaci Sługi Bożego Franciszka Blachnickiego to CZYM PRĘDZEJ NAPRAW TEN BŁĄD. Nie żartuję. W internecie wydaje się wisieć całkiem sporo – mniej lub bardziej – encyklopedycznych artykułów na jego temat i biografii (ogólnie przybliżą jego postać o wiele dokładniej niż mój ewentualny rys), a znajomość postaci założyciela Oazy jest obligo dla każdego członka Ruchu Światło-Życie (innym podobno można wybaczyć).

Moim celem nie jest tworzenie kolejnej z mnóstwa bliźniaczych biografii w pigułce. Słowem wstępu – w tej serii (Z życia x.Blachnickiego) będziemy pisać o konkretnych, wyrazistych epizodach z życia w/w kandydata na ołtarze, skupiając się bardziej na chaotycznym opisywaniu przełomowych – dla Franciszka, bądź jego otoczenia – momentów, niż na stricte chronologicznych, uporządkowanych biograficznych notatkach.

Przeglądając prace na temat Franciszka, czy też po prostu słysząc o nim z różnych źródeł można odnieść wrażenie, (a Ja takie zdecydowanie odnoszę) że najwięcej uwagi poświęca się jego uwięzieniu, nawróceniu i działalności, zbywając dzieciństwo XFB milczeniem, lub wspominając jedynie o działalności księdza w harcerstwie. Żaden człowiek nie funkcjonuje poza czasem, a środowisko i otoczenie w jakim przyszło się danej osobie wychować ma – bez mała – ogromny wpływ na jej dorosłe decyzje, zazwyczaj kształtując jednostkę w o wiele większym stopniu niż ta jest w stanie je ukształtować. Dlatego warto przyjrzeć się historii Polski, Śląska i rodziny sprzed oraz podczas dzieciństwa Franciszka Blachnickiego, by mieć świadomość co i jak kształtowało wtedy społeczeństwo, a zarazem tworzyło fundament, na którym urodził i wyrósł Sługa Boży. Poza tym – jak wieść gminna głosi – drobna dawka historii raz na jakiś czas jeszcze nigdy nikomu nie zaszkodziła.

Rok 1921, narodziny Franciszka, to czas w którym nadal trwało burzliwe i dynamiczne kształtowanie się Państwa polskiego. Wystarczy wspomnieć o niedawnym odzyskaniu niepodległości, zajęciu Wileńszczyzny, wojnie polsko-bolszewickiej zakończonej ustaleniem wschodniej granicy Polski w rok urodzenia Franciszka, czy – co najważniejsze – trzech powstaniach, spowodowanych dezaprobatą Ślązaków na wyniki plebiscytu, który uznał Śląsk za teren niemiecki. W ostatnim z nich nawet, jeszcze niespełna roczny, brał udział Franciszek wraz z rodziną, gdy ich dom znalazł się w ogniu krzyżowym pomiędzy budynkiem zajętym przez Niemców, a tym zajętym przez powstańców. W marcu 1921 roku sejm ustanawia konstytucję, definiując Polskę jako republikę i wprowadzając wybory ze wszystkimi ich przymiotnikami, których teraz uczą na WOSie.

W piątym roku życia Franciszka, zirytowany nieefektywnością polskiej polityki władzę w państwie przejmuje Józef Piłsudski w wyniku puczu oraz ustanawia socjalistyczne i autorytarne rządy obozu piłsudczyków – sanacji. Ta jako pierwszy swój ruch uchwala nowele sierpniowe, które zwiększają zakres praw prezydenta. Sanacja głosi kryzys demokracji i prowadzi politykę mającą na celu osłabienie partii, przez tworzenie w nich grup rozłamowych (takich jak PPS-dawna Frakcja Rewolucyjna, czy NPR-Lewica), czy w latach 1930+ bezpardonowo rozprawia się z opozycją przez delegalizację Obozu Wielkiej Polski, ONRu, procesy brzeskie, czy utworzenie Obozu Odosobnienia w Berezie Kartuskiej, do którego zwykle na ~3 miesiące trafiali przeciwnicy polityczni w celu “przemyślenia” swoich poglądów politycznych. Do więzienia trafiali między innymi członkowie ówczesnego Ruchu Narodowego, Komunistycznej Partii Polski, Ukraińscy Nacjonaliści z OUN (ci wyjątkowo paskudni, tutaj nieśmiały odnośnik do obecnej sytuacji na Ukrainie) i PPS-owcy. Oprócz oponentów na scenie stricte politycznej przez Berezę przewinął się też publicysta Stanisław Mackiewicz, osadzony za krytykę polityki zagranicznej państwa. W 1935 powstaje nowa konstytucja, jeszcze bardziej rozszerzająca prawa prezydenta, który teraz dostawał stołek na 7 lat, mógł zwoływać i rozwiązywać sejmy, wydawać dekrety z mocą ustaw, mianować najwyższych urzędników państwowych oraz korzystać z prawa veta wobec ustaw sejmowych.
Sanacja

To tyle, jeśli chodzi o skoncentrowane wokół sanacji, najważniejsze punkty polityki wewnątrz państwa za czasów młodości pokolenia Kolumbów. Pisząc o Polityce w tym okresie grzechem jest nie wspomnieć o naszych stosunkach międzynarodowych, których dosyć gorzkim zwieńczeniem była Kampania Wrześniowa. W roku 1925 na mocy traktatu w Szwajcarskim Locarno Polska uzyskuje gwarancje swojej granicy wschodniej, kosztem jednak nierozwiązania kwestii granicy zachodniej, która otwiera Niemcom drogę do późniejszej rewizji granic z Polską, która zresztą ma miejsce w 1938 roku, gdy Rzesza żąda oddania Gdańska i zgody na budowę ekstraterytorialnej autostrady łączącej Niemcy z Prusami wschodnimi. Rok później nasz zachodni sąsiad w porozumieniu ze wschodnim (pakt Ribbentrop-Mołotow) przechodzi z politycznej do wojskowej ofensywy.

Mając przed sobą rys sytuacji w kraju i na Silesii przejdźmy do bliższej wspólnoty Franciszka – rodziny. A ta mogłoby się zdawać, że była równie obszerna co dwie poprzednie. Familia Blachnickich w najstarszych kronikach pojawia się w latach 40 XIX wieku, a dokładnie pojawia się tam Sebastian – pradziadek Blachnickiego, pochodzący z małej miejscowości w pobliżu Częstochowy, z której uciekł przed carskimi prześladowaniami na Śląsk. Tam znalazł pracę jako masztalerz u Księcia Pszczyńskiego. Na Śląsku poznał swoją przyszłą żonę – Ewę Górniak. Z ich związku przyszedł na świat Jan Blachnicki, dziadek Stanisława, który został górnikiem [tutaj wstaw dowcip o Ślązakach]. Jego żona – Magdalena przyniosła na świat siedmioro dzieci, co na obecne czasy jest dosyć imponującym wynikiem (nie dotyczy neokatechumenatu). Niestety zmarła bardzo młodo, zostawiając wychowanie na barkach Jana i jego najstarszej córki.

Ojciec Franciszka – Józef urodził się 8 stycznia w 1884 roku w Zabrzu. Uczył się w średniej szkole medycznej, a następnie został powołany do wojska. Po odbyciu służby wojskowej przez pewien czas pracował w kopalni, aby następnie znaleźć pracę w szpitalu. W tym czasie poznał swoją przyszłą żonę – Marię Müller. W szpitalach Spółki Brackiej piastował stanowisko nadpielęgniarza. Wysoka funkcja i prestiż instytucji zapewniły życie rodziny Józefa na wysokim poziomie. Normalną praktyką w Spółce Brackiej było przenoszenie swoich pracowników z jednej placówki do drugiej, których miała ona dużo, rozsianych na całym Śląsku. W ten sposób Józef Blachnicki wraz z rodziną trafili do miejscowości Rydułtów. Tam też zastała ich I wojna światowa, podczas której ojciec Franciszka został wcielony do armii niemieckiej w roli sanitariusza ze stopniem sierżanta. W 1918 roku, po zakończeniu wojny wrócił do domu i przeprowadził rodzinę do Rybnika, gdzie kontynuował pracę w szpitalu. Zamieszkał nawet wraz z rodziną w szpitalnej willi wraz z administratorem szpitala. W trakcie III powstania śląskiego (1921r.) J.Blachnicki asystował przy opatrywaniu zarówno rannych powstańców jak i niemieckich żołnierzy. Po powstaniu Blachniccy jeszcze przez 2 lata mieszkali w Rybniku.

To tyle, jeśli chodzi rozdział na dziś. Mam nadzieję, że rzucił on nieco światła na warunki w jakich Franciszkowi dane było przyjść na świat. Dajcie nam znać czego chcecie więcej, a czego mniej w następnych odcinkach “Z życia x.Blachnickiego”


Przy pisaniu tej notki nieocenioną pomocą okazała się być książka pt.: Prorok Żywego Kościoła napisana przez ks. Adama Wodarczyka. Wielkie dzięki dla Bartosza za udostępnienie Mi jej.

Reklamy